Pierwszy raz?


Nazywam się Olga Groszek i lubię zajmować się różnymi, dziwnymi rzeczami. Lubię na przykład przelewać swoje myśli na bloga. A robiąc to, bardzo zależy mi na tym żeby nie robić tego w oklepany sposób. Właściwie to w ogóle ciężko przychodzi mi tolerowanie oklepanizmu.

Węgry to tylko jedna z dziwnych rzeczy, które sobie umiłowałam. Jakoś tak wyszło, że studiuję Hungarystykę na Uniwersytecie Warszawskim.

Jak przystało na studenta Filologii Ugrofińskiej:
K O C H A M  W Ę G R Y !
(czyt. węgierski język, kulturę, literaturę, muzykę, geografię)

A jeśli ktoś nie podziela mojego entuzjazmu znaczy, że:
a) nigdy tam nie był
b) był w niewłaściwym miejscu (nie przychodzi mi takie do głowy)

Na studiach kształcą mnie na tłumacza, czy innego tam węgierologa, a niedługo uprzejmie poproszą też o nauczenie się jakiegoś innego ugrofińskiego języka (trudny wybór: hipsterski estoński, czy w-razie-czego-przydatny fiński?).

Jeśli mowa o językach to zdarza mi się też pospikać po ingliszu i poablać po españolu.
                                                                                        
Z miłości do Węgier stworzyliśmy gazetę Magyazyn, do której dosyć regularnie udaje mi się coś naskrobać.
a
Mieszkam w podwarszawskiej wsi z (między innymi) moimi dwoma kotami: Romą i Kotonem. Mamy tu też ogródek warzywny, a dynia wrasta nam w płot.


Od 15.09.2015 wolna od: cukru, pszenicy, krowiego mleka, przetworzonej żywności! 

Dusza artystyczna jeszcze we mnie nie zginęła. 10 lat śpiewałam w chórze Marzenie i zjeździłam z nim ¾ Polski i troszkię Europy.

Przez dwa lata miałam przyjemność być członkiem Teatru Muzycznego Nikt Mnie Nie Chce, gdzie trochę sobie pograłam, pośpiewałam i potańczyłam.


Oprócz tego jakąś dziwną przyjemność sprawia mi kontestowanie otaczającej mnie rzeczywistości. Między innymi od dwóch lat ćwiczę jogę (najczęściej według pana Sivanandy), a także nie jem chemii (na ile jest to możliwe) i właściwie to ogólnie baaardzo uważnie przyglądam się temu, co jem. Bo, Proszę Państwa, jedzenie ma znaczenie! Pochłaniam też książki na temat zdrowia i zdrowego odżywiania.


W wolnym czasie montuję filmiki, spotykam się ze znajomymi, czytam książki i oglądam filmy.

Interesuję się również polityką, ale o tym nie mam zamiaru pisać, bo później będę się bała zasnąć z piątku na sobotę. (Słucham sobie Brauna, Sumlińskiego, Wasserman, Legutko, Ogórek, Macierewicza, Dudy. Gwiazdy, Walentynowicz...)

I do not drink!
I do not smoke!
I do not do drugs!


Podróżowanie to najlepsza rzecz na świecie! Właściwie to parę krajów udało mi się już zobaczyć. Mój profil na Couchsurfingu przypomina, że odwiedziłam już takie kraje jak:

Andora, Austria, Belgia, Bułgaria, Czechy, Dania, Egipt, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry, Izrael, Włochy, Kenia, Litwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Hiszpania, Szwajcaria, Turcja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Watykan

(... ale i tak najlepiej podróżuje się stopem!)
Ważna rzecz o mnie! Ortografia mnie boli... Uświadomiłam to sobie w klasie szóstej szkoły podstawowej podczas drugiego etapu olimpiady języka polskiego. Myślałam, że jestem super. Do czasu kiedy okazało się, że w opowiadaniu na temat wierzby jakieś 50 razy napisałam słowo wierzba przez ż z kropką.

Ortografię da się jeszcze przełknąć (od czego mamy automatyczne poprawianie pisowni), gorzej jest niestety z...

... interpunkcją. Bardzo nad tym ubolewam, ale takich błędów komputer już niestety nie poprawia. Imiesłowy wybijają mnie z rytmu i po chwili już (cholera) nie wiem, czy potrzeba tam przecinka, czy nie. Umówmy się więc, że będę stawiać je tam, gdzie dobrze to wygląda. Gdyby ktoś miał problem, przesyłam kilka przecinków, którymi można uzupełnić sobie tekst (proszę oszczędnie nimi gospodarować, bo będzie tylko dziesięć!):
, , , , , , , , , ,

(Czy wspominałam już, że mam ogromną słabość do wtrąceń w nawiasach?)
A, no i nie umiem pisać krótko.

2 komentarze :

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka