niedziela, 18 października 2015

#1 Młodzi ambitni: Michalina Oziembłowska


Szanowni Państwo, jest to pierwszy wpis z cyklu - Młodzi ambitni (kilka słów wyjaśnienia na końcu postu).
Na pierwszy ogień idzie Michalina Oziembłowska, która (proszę mi wierzyć) idealnie reprezentuje młodych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia (a, no i przy okazji kocham ją z całego serca!).


Czym zajmujesz się na co dzień? Studiujesz? Pracujesz?

Chciałabym zacząć jakoś poetycko mój pierwszy medialny występ, ale jak powiem, że studiuję hungarystykę, to średnia wyjedzie z tego poezja. Więc powiem taki banał, że zajmuję się spełnianiem swoich marzeń- zupełnie serio. Ponad trzy lata temu udało mi się trafić do redakcji wałbrzyskiego portalu informacyjnego i będąc w klasie maturalnej, pracowałam tam przez rok. I zdałam sobie wtedy sprawę, że pisanie, że obserwowanie życia kulturalnego, rozmowy z ludźmi, którzy robią przeróżne spektakularne i mniej rzeczy, to rzecz, która daje mi strasznie dużo satysfakcji i że bardzo chciałabym to robić w życiu. Kilka miesięcy wcześniej tato zabrał mnie na kilkudniową wycieczkę do Budapesztu, który strasznie mnie zachwycił. I poczułam (bo takie rzeczy się bardziej chyba czuje niż wie), że połączenie tych dwóch rzeczy może być moim planem na życie. Pomyślałam, że skoro chcę ten plan realizować, to nie może być też tak łatwo i zdecydowałam, że wybiorę Warszawę, jako miejsce dające najlepsze możliwości na dalszy rozwój. I tak dwa lata temu, po maturze wyjechałam pięćset kilometrów od domu, żeby zacząć dalszą naukę. Jestem teraz na trzecim roku filologii ugrofińskiej ze specjalizacją węgierską, a ten rok spędzam na stypendium w Budapeszcie w Instytucie Balassiego. W tej chwili nie pracuję, bo milion godzin tygodniowo zajęć, które tutaj mam, nie pozwala na to, ale cały ubiegły rok pracowałam weekendowo w barze kanapkowym, co nie było najprzyjemniejszym doświadczeniem, ale strasznie dużo mnie nauczyło, konsekwencji i siły chyba, więc absolutnie było potrzebne i myślę, że będę kontynuować tego typu formę pracy po powrocie do Warszawy.

W jaki sposób praca/studia umożliwiają Ci samorozwój?

Moje studia, które w dużej mierze były dziełem przypadku, po prostu strasznie mnie interesują i dają bardzo dużo radości, a to chyba samo napędza motywację do rozwoju. Na początku chciałam studiować MISH, czyli humanistyczne studia, które są połączeniem wybranych kierunków, ale nie dostałam się na nie i byłam bardzo niepocieszona (nie tylko porażką, bo z tymi się nigdy nie umiem pogodzić), ale też tym, że sama mała filologia węgierska będzie za mało zajmująca, że nie pochłonie mojej potrzeby robienia tysiąca rzeczy. Ale pochłonęła. Zakochałam się momentalnie w języku, w literaturze, z czasem jeszcze bardziej w filmie, którym teraz najintensywniej się zajmuję. I widząc, że ta moja wiedza w dnia na dzień rośnie, chcę ciągle więcej i mam ogromną nadzieję, że to się nigdy nie skończy. Jestem chyba takim typem, który nakręcają bardziej sukcesy niż porażki, bo kiedy widzę, że coś się udaję, to nie chcę tego wypuścić z ręki i prę dalej. I tak na przykład będąc tutaj w Budapeszcie i widząc, że każdego dnia uczę się czegoś nowego, mówię coraz lepiej, daje mi to więcej pewności siebie i każe pracować na to jeszcze mocniej.

Czym jeszcze się interesujesz?

Węgry w każdej postaci to moja największa pasja. Pisanie to jakby forma jej realizacji. I to pochłania mnie najbardziej. Jeśli miałabym wejść bardziej w szczegóły, to tak, jak mówiłam, węgierskie filmy, szczególnie lubię węgierski krótki metraż, literatura współczesna, może trochę muzyka- bardzo lubię polską poezję śpiewaną, więc i węgierską polubiłam. Jestem wielką fanką słuchowisk radiowych, kin studyjnych i pięknych bibliotek. I podróże autostopowe- to absolutnie uwielbiam. Nauka języków też zawsze bardzo mnie cieszyła- poza węgierskim oczywiście angielski, uczyłam się też francuskiego, a w zeszłym roku czeskiego. A że to tak ładnie zabrzmiało wszystko, to żeby nie było tak idealnie jeszcze dodam, że jedzenie mnie bardzo interesuje. Głównie to każde, ale najszczególniej autorstwa mojej mamy. 

W jaki sposób udaje Ci się rozwijać swoje pasje?

Poza studiami i pracą realizuję też kilka fajnych projektów, które bardzo rozwijają moje zainteresowania i pozwalają mi się nimi dzielić z innymi. Kiedy mieszkałam jeszcze w Wałbrzychu pracowałam w portalu informacyjnym walbrzyszek.com (serdecznie polecam w celu uzyskiwania świeżych informacji o złotym pociągu) i agencji medialnej, z którą organizowaliśmy różne wydarzenia kulturalne, na przykład targi książki promujące lokalnych twórców. Ponad rok temu zaczęłam pracę w portalu kulturalnym stronaokulturze.pl, gdzie piszę teksty o bardzo różnej tematyce, recenzje filmowe, książkowe, prowadzę cykl „Może mozi?” o węgierskim kinie. No i najważniejsze- „Magyazyn”! Prowadzę studenckie czasopismo hungarystyczne, w którym piszemy o rzeczach, które najbardziej nas interesują w związku z Węgrami- kulturą, aktualnościami, polityką etc. Od niedawna istniejemy również elektronicznie- proszę odwiedzać nas tłumnie! :)

W jaki sposób się relaksujesz?

Jeśli chodzi o taki fizyczny odpoczynek to nie mam na niego zbyt wiele czasu i chyba nie bardzo go potrzebuję. Ale takie psychiczne odprężenie i przyjemność dają mi ludzie, którzy mnie otaczają. Mam strasznie szczęśliwe życie i fantastycznych ludzi wokół siebie, zdaję sobie z tego sprawę każdego dnia. Wychowałam się w najlepszej rodzinie pod słońcem- moi rodzice nauczyli mnie wartości, które mnie bardzo zbudowały i są najzwyczajniej fajnymi ludźmi, z którymi uwielbiam być, rozmawiać, przytulać się. Mam trójkę młodszego rodzeństwa: Marysię, Zosię i Jasia i jestem absolutnie zakręcona na ich punkcie, są najlepszym co dostałam od Boga i przebywanie z nimi też dodaje mi bardzo dużo energii, każdy powrót do domu ładuje moje baterie na dalszą pracę. Mam też szczęście mieć super przyjaciół, co naprawdę nie jest takie popularne, bo dzisiaj rzadko kto umie słuchać, a ja mam obok siebie ludzi, którzy naprawdę rozumieją i przy których nie staram się być kimś, kim nie jestem i nie chcę być. W liceum poznałam moją przyjaciółkę Adrianę, z którą więzi nie da się opisać, myślałam kiedyś, że taka przyjaźń się nie zdarza, ale mi takie połączenie głów jakieś bezprzewodowe się zdarzyło. Absolutnie fantastyczni ludzie z mojego wałbrzyskiego liceum nr 1 i warszawskiej hungarystyki, z którymi strasznie lubię przebywać. Więc chyba bycie z ludźmi, różne kulturalne i te średnio wyjścia, niezrozumiałe dla nikogo żarty- to mnie bardzo relaksuje.

Jakie są Twoje plany na przyszłość?

Jestem mistrzem planowania, mój kalendarz zapracował sobie już na niemałą sławę, ale takiego długoterminowego planu jeszcze nie rozpisałam. Oczywiście mam wizję, wiem, że chcę swoje życie zawodowe związać z Węgrami i dziennikarstwem. Chciałabym też po studiach wyjechać na kilka miesięcy, może rok do Stanów, popracować tam, przekonać się, jak tam się żyje, czy można tam nabyć taką wolność umysłu, której mi czasem brakuje. Ale to wszystko tylko tak kreślę w głowie, bez deadline'ów na razie. Jestem pewna tylko jednej rzeczy co do swojej przyszłości, że będę zawsze blisko mojego rodzeństwa. Czasem trochę czuję, że jestem takim ich trzecim rodzicem i zawsze w myślach o przyszłości myślę, że oni zajmą tam najważniejsze miejsce. Bo są po prostu cudowni. Więc mój plan na przyszłość numer jeden to sprawić, żeby ta trójka łobuzów była szczęśliwa, a tym samym szczęśliwa będę ja.

Najbardziej szalona rzecz, którą zrobiłaś/zrobiłeś w życiu…?

Myślę, że są takie szalone rzeczy, o których opowieść sobie daruję, bo mój serdeczny kolega, znany sportowiec Michał mnie nauczył, że należy dbać o swój wizerunek w opiniotwórczych mediach. Toteż może wybiorę naszą autostopową podróż na największe szaleństwo. Bo to po prawdzie było skrajnie nieodpowiedzialne. Dwie dwudziestoletnie studentki hungarystyki, nie biorąc mapy, nie mając w głowie szczególnie przemyślanego planu o godzinie 10 wyruszyły z Wałbrzycha do Budapesztu na stopa i cały następny miesiąc w ten sposób podróżowały po Węgrzech śpiąc w domach przypadkowych ludzi, wsiadając do przypadkowych samochodów i rozmawiając węgierskim na poziomie, jaki się ma po skończeniu pierwszego roku (nie najwyższym dodam dla uściślenia). Wspaniała to była podróż. W życiu nie spodziewałam się, że poznam tylu ciekawych ludzi, przeżyje tyle nieprawdopodobnych rzeczy poczynając od nieudanej kariery hostelowej recepcjonistki, przez zwiedzenie Budapesztu o każdej porze dnia i nocy, a skończywszy na powrocie tirem z panem Antonim wiozącym pomidory do Paryża. I przede wszystkim, że zyskam taką fajną przyjaciółkę- Olgę Groszek zresztą.

Co wyróżnia Cię spośród przeciętnych, młodych Polaków? 

Nie wiem, czy mam śmiałość myśleć, że cokolwiek, ale bardzo mi miło, że uznałaś, że tak. Bóg dał mi nieprzeciętnie cudowną rodzinę, nieprzeciętnie cudownych przyjaciół, nieprzeciętną zdolność podejmowania trafnych decyzji, ciężkiej pracy i może trochę talentu. No i leworęczność, w której magię bardzo wierzę! Jestem chyba nieprzeciętnie konsekwentna i silna i potrafię pracować na swój sukces, ile by to miało nie kosztować. I na pewno jestem nieprzeciętną szczęściarą, że mam takie fajne życie. :)

Bardzo dziękuję za wywiad i życzę samych sukcesów!


Cykl Młodzi ambitni powstaje jako wyraz mojej potrzeby ciągłego rozwoju oraz nietolerancji dla stagnacji (miało zabrzmieć mądrze). Raz w tygodniu będę publikować wywiady z młodymi ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia. Często spotykamy się ze zdaniem, że młodzi ludzie nie robią nic poza siedzeniem przed komputerem (trzeba przyznać, że zabrzmiało to trochę banalnie) - pora udowodnić wszystkim, że to nie prawda! 

Na początku mam zamiar przybliżać Wam sylwetki moich najbliższych znajomych, później (mam nadzieję) mój cykl rozwinie się na tyle, że chętni sami będą się do mnie zgłaszać - a ostatecznie wiadomo: grube miliony, sława i takie tam.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka