sobota, 26 lipca 2014

Czemu NIE chciałabym mieszkać w Nowym Jorku?


Tak, to prawda. Nie chciałabym mieszkać w Nowym Jorku. Wiem, że wiele osób może szokować takie wyznanie. "Przecież to Nowy Jork - najlepsze miasto świata!". Może i tak, ale osobiście nie wytrzymałabym tam dłużej niż dwa tygodnie.

fsdfsdfsfsfsdZauważyłam zresztą pewną prawidłowość. Praktycznie każdy z moich znajomych po powrocie ze Stanów mówi, że zupełnie inaczej wyobrażał sobie ten kraj. Wiadomo - zazwyczaj kierujemy
się zasadą "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". Kończy się to nadmiernym idealizowaniem zachodu, który jest przecież krainą mlekiem i miodem płynącą (a przynajmniej w taki sposób prezentowany jest w amerykańskich filmach). Wydaje nam się, że musi tam być genialnie - i wtedy następuje właśnie zderzenie z rzeczywistością. Okazuje się, że nasze wyobrażenia nijak mają się do rzeczywistości. Nagle uświadamiamy sobie, że to przecież kraj, jak każdy inny.                                                                                                                                                                                           A czemu nie mogłabym tam mieszkać? Kiedy dotarłam do The Big Apple, we wrześniu tego roku, długo nie mogłam przyzwyczaić się do panującej tam atmosfery. Wiem, miasto niby jak każde inne (nie licząc ogromnej ilości wielkich wieżowców, których w takim stężeniu nie doświadczy się w Polsce). Analizując to teraz, wydaje mi się, że przystosowałam się dopiero po około dwóch dniach. Tyle czasu zajęło mi właśnie przywyknięcie do tak ogromnej ilości ludzi, mijających mnie na ulicy. Nie wiem, czy wspominałam już coś na ten temat, ale zdecydowanie nie jestem "miejskim zwierzęciem". O wiele lepiej czuję się w wśród natury, niż pośród ogromnych, betonowych domów i tłumów. Możliwe, że to ze względu na mój charakter nie do końca potrafiłam się tam odnaleźć. Mój mózg był bombardowany tysiącem bodźców, a ja byłam jak małe, podekscytowane dziecko, które chciało poczuć i doświadczyć przez ten tydzień jak najwięcej. 


Nie chciałabym przedstawiać Nowego Jorku w aż tak złym świetle. To, że nie mam ochoty pakować się i się tam przeprowadzać, nie znaczy, że mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie - było genialnie i muszę przyznać, że bardzo dobrze się tam bawiłam. Kilka dni zupełnie wystarczyło, by "liznąć" trochę tego świata. 

Zaliczyłam chyba wszystkie punkty, które turysta widzieć powinien. Mam tu na myśli: Times Square, Statuę Wolności, Empire State Building, Central Park, Museum of Modern Art... Byłam na Brooklynie, który jest jedyną dzielnicą, w której ewentualnie mogłabym zamieszkać ;-).                                                                                                                                                   Naprawdę polecam wszystkim odwiedziny w Empire State Building. Widok na Manhattan ze 102-go piętra jest magiczny. Człowiek zaczyna zastanawiać się, jak to możliwe, że ludzie własnymi rękoma stworzyli takie miasto. Szczególnie genialnie wygląda Central Park - ogromny, zielony teren w samym środku metropolii.

A, właśnie przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, której nowojorczykom na pewno można pozazdrościć. Jest to jedzenie - dla każdego Amerykanina rzecz święta. W stolicy można zjeść wszystko czego dusza zapragnie. Jadłam tam najlepszą pizzę w moim życiu i genialnego hamburgera z łososiem i frytkami z batatów (na samą myśl cieknie mi ślinka...).



Zakochałam się też w miejscu nazwanym Washington Square Park. Byłam w Stanach z ciocią, która nie mogła zrozumieć czemu tak bardzo podoba mi się to miejsce. Mogłabym spędzać tam całe dni - przede wszystkim dlatego, że można było obserwować tam ludzi. Prawdziwych nowojorczyków. Najchętniej siedziałabym tak cały tydzień, patrząc na mijających mnie kolorowych Nowojorczyków. Trzeba przyznać, że jest to miasto indywidualistów (i zdecydowanie ogromnej tolerancji!). Każdy człowiek jest inny i za każdym zdaje się kryć niesamowita historia (co potwierdzałaby genialną strona na Facebooku: Humans of New York). Widziałam na przykład człowieka, który spaceruje po ulicach z kotem na głowie. Jak się potem okazało jest chyba dosyć znany - wystarczy wpisać w Google "man with cat on head new york".


Duże wrażenie zrobiła na mnie MoMA - czyli Museum of Modern Art. Jest to genialne miejsce, w którym można zobaczyć prace czołowych, światowych artystów. Między innymi Andiego Warhola, czy też (przedstawioną poniżej) Henriego Matissea.


                                                                                                                                                                            Jest jeszcze jedna, najważniejsza dla mnie, kwestia. Ludzie. Ludzie, którzy tak bardzo różnią się od tych, mijanych przeze mnie codziennie na polskich ulicach. Z tym stereotypem, dotyczącym Ameryki, w 100% muszę się zgodzić. Każda spotkana przeze mnie osoba była miła. Ja wiem - nie można generalizować i mówić, że u nas tak nie jest. Mimo wszystko, wsiadając w Warszawie do metra, czuję na sobie wzrok całego wagonu ludzi. "Krwiożerczy" wzrok, obserwujący każdy mój ruch i tylko czekający na jakieś potknięcie. W Nowym Jorku nikogo nic nie dziwi i nikt nie zwraca na Ciebie uwagi (co ma oczywiście zarówno dobre jak i złe strony). Ludzie uśmiechają się do siebie nawet bez powodu. To rzecz, w której Polacy powinni wzorować się na Amerykanach.

Byliście kiedyś w Stanach? Co sądzicie na temat stereotypów, dotyczących tego kraju?

PS Wszystkie zdjęcia zawarte w tym poście zostały wykonane przeze mnie.
PPS Wybaczcie mi - nie dodaje wpisów tak często jakbym chciała. Problem jest taki, że nie potrafię opublikować czegoś co byłoby krótkie, niedopracowane... Dlatego właśnie stworzenie postu, który całkowicie wpisywałby się w moją wizję tak długo trwa :-)

4 komentarze :

  1. Wow wow wow, zazdro z powodu pobytu w Stanach. Bardzo chciałbym na własnej skórze doświadczyć, jak tam wygląda i smakuje życie. Chociaż w sumie to nie tylko Stany, bo każdy kraj wydaje się albo super, albo egzotyczny, że chciałbym chociaż na chwilkę wpaść i zobaczyć, co mnie tam spotka i czego doświadczę. Dlatego liczę bardzo na dużo szczęścia w życiu, że będę mógł bez oporów i obaw podróżować.
    I tobie tego bardzo mocno życzę, bo da się wyczuć, że podróże to znacząca część twojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za miłe słowa (jak zawsze zresztą ;-)).
      Też życzę ciekawych i inspirujących podróży. Według mnie to najlepsza rzecz jaka istnieje na Ziemi! :-))

      Usuń
  2. Z zaciekawieniem przeczytałam twój post, bo marze o podróży do Stanów, a zwłaszcza o odwiedzeniu Nowego Jorku. Prawda jest taka, że idealizujemy miejsca w których nie byliśmy. Moja koleżanka jest teraz niedaleko Chicago i powiedziała, że trochę się zawiodła Ameryką i Europa jest dużo ładniejsza. Tak czy siak chcę się o tym sama przekonać.

    PS Wyłącz proszę weryfikację obrazkową w komentarzach

    OdpowiedzUsuń
  3. Z drugiej strony na pewno warto tam pojechać w celu "poszerzania horyzontów" ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka